25 kwietnia 2010 @ 22:41 · Kategoria Agnieszka Herma
W tym tygodniu odbyły się ostatnie spotkania z cyklu darmowych korepetycji dla maturzystów. Egzamin za pasem, zatem pozostaje tylko mieć nadzieję, że wszystkie zorganizowane w tym roku akcje wsparcia dla maturzystów, przyczynią się do wykorzenienia wśród nich wielu błędnych przekonań w zakresie matematyki, choćby takich jak to:

Źródło:
http://demotywatory.pl/
Wobec powyższego, pytanie o zasadność wprowadzenia obowiązkowego egzaminu z matematyki, wydaje się być pytaniem retorycznym.
16 marca 2010 @ 13:49 · Kategoria Krzysztof Nowakowski
Środki masowego przekazu (rażenia) nie informują inaczej o zbliżającym się egzaminie maturalnym z matematyki jak tylko kreując atmosferę stresu i nadciągającego kataklizmu. Przyjrzyjmy się tej psychozie z kilku stron.
Nawet, jeżeli założymy, że egzaminu nie zda procentowo więcej zdających niż w latach ubiegłych, to i tak doświadczenia lat minionych pokazują, że egzamin z matematyki na obu poziomach jest egzaminem łatwiejszym od egzaminu z języka polskiego (zob.: blog). Czy ktokolwiek zadał sobie trud i porównał procentowe wskaźniki zdających/oblewających taki masowy egzamin w krajach Unii Europejskiej? Przecież wiadomo, że każdy egzamin musi oblać jakiś tam procent zdających (choć niektóre uczelnie prywatne walcząc o przyszłych studentów czasem zapominają o tym podstawowym warunku).
Układający egzamin zdają sobie świetnie sprawę z tego, że nie mogą przeszarżować z trudnością zadań na poziomie podstawowym. Nie tylko moim zdaniem rozwiązanie zadań zamkniętych powinno już zapewnić większości zdającym przekroczenie progu zdawalności tego egzaminu. Wszystkie dotychczasowe próbne egzaminy pokazują dobitnie, że te zadania są dziecinnie proste i nawet średniej klasy uczeń gimnazjum rozwiąże je bez kłopotu.
Nauczyciele i uczniowie na pytania dziennikarzy o to, jak przebiegają przygotowania do matury, odpowiadają mniej więcej tak jak Michał (zob. Matematyczna panika maturalna): “Na okrągło tłuczemy testy.” W zasadzie można się zapytać, o co tu chodzi? Czy naprawdę nie szkoda czasu i pieniędzy (Poznań przeznaczył na dodatkowe lekcje ponad półtora miliona złotych) na tłuczenie schematów? Przecież i tak, jak wynika z międzynarodowych badań, jesteśmy mistrzami schematów! Czy uczeń, który wybrał klasę humanistyczną wiedział, że będzie miał obowiązkowo 5 godzin matematyki w tygodniu? Ja mialem tyle będąc uczniem klasy matematyczno-fizycznej! Czy czasami ta medialna psychoza nie udzieliła się dyrekcjom szkół? Jakie ma znaczenie dla wybierającego się na studia humanistyczne, dla którego wynik egzaminu z matematyki jest całkiem zero-jedynkowy, czyli zdał - nie zdał, ile zdobył punktów? Czy tłukąc zadania uczeń staje się lepszy, mądrzejszy, lepiej przygotowany do studiowania? Czyż nie wybrał klasy humanistycznej z całkiem innych motywacji?
Psychoza strachu przed egzaminem nakręca spiralę korepetycji. Udzielaniem prywatnych lekcji zajmuje się każdy, kto ma na to ochotę, niezależnie od posiadanych kwalifikacji. A skoro jest tak wielki popyt, to i za korepetycje biorą się ludzie, którzy nie mają zielonego pojęcia o nauczaniu.
Pozostaje mieć nadzieję, że z czasem egzamin z matematyki będzie normalnością. Po latach dzisiejsi egzaminowani będą tą całą hucpę wspominali ze śmiechem. Straconego czasu nikt im jednak nie wróci.
6 maja 2009 @ 00:17 · Kategoria Agnieszka Herma
Edukacja matematyczna stoi obecnie przed problemem istotnego obniżenia się średniego poziomu uzdolnień uczniów szkół kończących się maturą. Odpowiedzialność za taką sytuację ponosi jednakże nie tylko uczeń, który nie radzi sobie z matematycznymi wyzwaniami stawianymi mu na kolejnych etapach edukacji. Mamy bowiem okazję często obserwować proces, w którym uczeń deklarujący w klasach początkowych zainteresowanie matematyką, utraci go w miarę przechodzenia na wyższe poziomy edukacji. W klasa I-III wielu uczniów deklaruje wyraźną fascynację edukacją matematyczną. Stopniowo jednak, w momencie przechodzenia na kolejne poziomy edukacji, motywacja do uczenia się tego przedmiotu słabnie, a i wyniki uzyskiwane przez uczniów, stopniowo się pogarszają. Trudno byłoby obarczyć odpowiedzialnością za ten stan rzeczy dziecko, twierdząc, że ono jest winne, bo przestało się uczyć. Wydaje się, że jedną z przyczyn tej trudnej sytuacji, jest zmiana specyfiki pracy w zakresie tego przedmiotu na kolejnych etapach edukacji. Dziecko młodsze chętnie uczy się matematyki, ponieważ proponuje mu się badanie zagadnień z tej dziedziny w toku pracy na materiale konkretnym, często włączając w proces nauczania, gry, zabawy i rozmaitości matematyczne motywujące ucznia do pracy. Tymczasem w klasach 4-6 zdarza się, że nauczyciele porzucają drogę nauczania czynnościowego, uznając ją za nieadekwatną do wieku. Stawiają uczniów w sytuacji, zderzenia z matematyczną abstrakcją, uznając że działanie na konkrecie na tym etapie rozwojowym już niczemu nie służy. Uczeń wdrażany w klasach I-III do eksperymentowania matematycznego, doznaje na kolejnych etapach kształcenia, szoku poznawczego w zetknięciu z matematyczną abstrakcją, nie popartą próbami empirycznymi. Proces ten przenosi się na kolejne piętra edukacji. Uczniowi „na wiarę” podaje się pewne matematyczne fakty, sądząc, że bez ich „przeżycia” w działaniu, uczeń opanuje je i sprawnie będzie stosował. I tak gimnazjalista, a potem licealista, wyuczany jest „algorytmicznych sztuczek”, których celem jest zdanie egzaminu końcowego. Nie pokazuje się mu matematyki, jako nauki, w której próby empiryczne mają sens i prowadzić mogą do samodzielnego odkrywania matematyki. Nauczyciele częstokroć uznają, że szkoda czasu na tego rodzaju „zabawę”. Niektórzy robią to prawdopodobnie ze względu na brak pomysłów na to, jak uczynić swój przedmiot, interesującym. Bazują dość często na zastraszaniu, grożeniu kolejnymi ocenami niedostatecznymi i wydaje się im, że to jest najskuteczniejsza droga matematycznego kształcenia. Skutkiem tego jest narastająca nienawiść do tego przedmiotu. Jedną z obserwowanych fobii szkolnych jest paniczny lęk przed matematyką. Wiąże się on bardzo często z brakiem jej rozumienia. A ten fakt wynika również z nieodpowiedniego przygotowania pedagogicznego nauczycieli. W szkołach, zwłaszcza ponadgimnazjalnych pokutuje podejście akademickie, w którym fakty matematyczne podawane są ekskatedra bez tłumaczenia, uzasadniania i samodzielnego odkrywania. Rodzi się więc przekonanie o hermetycznym charakterze pojęć z tego zakresu, które adresowane mogą być wyłącznie do grupy najwybitniejszych uczniów. Tym samym, przedmiot ten w ostatnim czasie stracił na popularności i nie był tak często wybieranym przez maturzystów. Tryumfy popularności święciła najczęściej geografia, licznie wybierana przez uczniów jako przedmiot maturalny. Wejście w życie obowiązkowej matury z matematyki napawa przerażaniem wielu uczniów, a niejednokrotnie i nauczycieli, którzy za wyniki egzaminów swoich podopiecznych czują się dalece odpowiedzialni. Zachodzi więc pytanie jak wspierać proces przygotowania uczniów do zdawania obowiązkowej matury z matematyki? Co zrobić aby uczniowie polubili na nowo ten przedmiot, a motywacją do jego zgłębiania nie była tylko obawa o wynik egzaminu? Co zrobić, żeby zaszczepiona w klasach początkowych, fascynacja tym przedmiotem, mnie została zaprzepaszczona? Niestety nie ma jednoznacznej odpowiedzi na te pytania. Jedno jest pewne, trzeba wzbudzić u uczniów na nowo zainteresowanie tym przedmiotem, ukazując go przez pryzmat empirycznych prób w wyniku których możliwe jest samodzielne odkrywanie przez uczniów piękna matematyki. Droga samodzielnej eksploracji pojęć z tego zakresu w toku stosowania np.: kalkulatorów graficznych, przynosi niezwykłe korzyści w toku pracy na poziomie gimnazjum i liceum. Istotnie wpływa na motywację do uczenia się tego przedmiotu i ogranicza niepowodzenia szkolne w zakresie przygotowania do egzaminów zewnętrznych. Z użyciem tego narzędzia na lekcjach matematyki, mamy szansę pokazać, że każdy uczeń może samodzielnie odkrywać matematykę, może z nią eksperymentować, a przeżywając „przygody z matematyką”, wspieraną interaktywnym narzędziem elektronicznym, widzi nowoczesny wymiar treści z tego zakresu.