inicio mail me! sindicaci;ón

Zapomniany bohater dnia dzisiejszego

Co za dzień, większość serwisów informacyjnych rozpoczyna się od matematyki, a dokładnie obowiązkowej matury z tego przedmiotu. Jak ja długo na to czekałem. Ale jest, wreszcie, Królowa Nauk. Brutalnie ale bezwzględnie, wyniesiona na piedestał chwały. Od dziś już każdy maturzysta musi się jej nisko pokłonić.
Czy jednak nie zapominamy komu to zawdzięczamy? Tak, to on. Minister Edukacji Narodowej, Roman Jacek Giertych, syn Macieja, rodem ze Śremu. W 2007 roku podpisał decyzję o powrocie obowiązkowej matematyki na maturę w 2010.
Czy doceniliśmy go? Wszak mógł się wycofać. Ale nie, on był twardy. Niczym Konrad Wallenrod, wdarł się na szyty władzy, by zrealizować ten wspaniały cel. Zapłacił za to wysoką cenę. Koniec kariery politycznej, zniszczenie macierzystej LPR i sojuszniczej Samoobrony. Rozkład koalicji i upadek wyborczy PiSu. Ale nic nie zdołało go powstrzymać…
Panie Romanie, dziękujemy!

Przypomnijmy sobie jeszcze w fotograficznym skrócie, te niezwykłe chwile:

rg15

rg35

rg25

gr45

Brutalna promocja na edulandia.pl

Znany portal gazeta.pl, włączył się akcji, mającej na celu przekonanie maturzystów do nauki matematyki. W akcji stosowane są radykalne środki, oparte na erotycznych skojarzeniach i najbardziej sugestywnych emocjach.
Za edukację na gazecie, odpowiada strona edulandia.pl. Od kilku dni znajduje się tam kurs matematyki, przygotowany we współpracy z Casio i Wydawnictwem Aksjomat. Jest już tam pierwsza część zadań z zakresu liczb rzeczywistych. Każda partia materiału obejmuje dokładnie rozwiązane, przykładowe zadania, wraz z komentarzami, a także materiały do własnych ćwiczeń (zakres podstawowy). Każdy internauta jest przy okazji, atakowany dużą reklamą artykułu o seksie wśród studentów. Reklama posługuje się niedwuznaczną grafiką.
Co znajdujemy w tekście? Ano dużo ciekawych informacji. Student kocha się bardzo często i w różnych miejscach, średnio 126 razy w roku. Lubi eksperymentować i czerpie z tego dużą przyjemność. Partnerów zmienia jak rękawiczki. Co 10. (spośród badanych) nie ma nic przeciwko zabawom w trójkącie albo czworokącie, a co 12. - z osobą tej samej płci. Co piąty z badanych słuchaczy UW miał więcej niż trzech partnerów w ciągu roku.
Jednak najciekawszą informację znajdziemy już na początku artykułu. Studentka germanistyki opowiada jak to lubi „odreagować” ze swoim chłopakiem podczas nauki w bibliotece głównej Uniwersytetu Warszawskiego.
„Ostatnio kochałam się, mając ze swojej lewej strony dzieła Marie von Ebner-Eschenbach, a z prawej kilka tomów Roberta Musila”.
Wyjątkowo bezpardonowa, niebezpośrednia reklama wyżej wymienionych wydawnictw i wydziału germanistyki. Pozostaje żałować, że w opisywanym fragmencie, nie pojawiły się np. Analiza matematyczna w zadaniach; Krysicki W. Włodarski L. oraz Wstęp do geometrii dawnej i nowej, Coxeter H. S. M. Ale może studenci wydziałów matematycznych nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa.
Ostrzegam jednak, biblioteka główna UW jest już praktycznie spalona. Administracja podjęła zdecydowaną walkę z seksem w Świątyni Wiedzy. Przyłapano już pierwsze pary łamiące nowe przepisy.
Ale wróćmy do meritum sprawy. Jaki z tego wszystkiego wniosek? Bardzo prosty. Student to ma fajne życie! Maturzysto, chcesz dołączyć do beztroskiego i pełnego ekstremalnych emocji świata? Musisz zdać maturę. A żeby zdać maturę, musisz zdać matematykę. Wracaj zatem szybko do naszego kursu i rozwiązuj zadania. Naprawdę warto!
Nie ma co ukrywać, gazeta.pl dba przede wszystkim o własne interesy. Reklamuje materiały (kurs z matematyki), jaki zamieszcza na swoich stronach. Ale nie bądźmy marudnymi idealistami. Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu. W tym przypadku do liczb rzeczywistych. Cel jest wspólny a sprawa poważna, nie ma co przebierać w środkach :)

Zapraszam do serwisu a także do lektury mojego poradnika o kalkulatorze na maturze.

Edulandia.pl

Kurs przygotowujący do matury z matematyki

Seks po studencku. Jak oni to robią?

CKE: chcecie wojny? Będziecie ją mieli!

Wczoraj wieczorem, hakerzy zaatakowali serwer Centralnej Komisji Egzaminacyjnej. Data ataku nie była przypadkowa. Wczoraj 400 tys. polskich maturzystów szukało informacji o próbnej maturze z matematyki, którą kilka godzin wcześniej pisali. Na stronie CKE, zaraz po egzaminie, udostępniono arkusze egzaminacyjne i rozwiązania. Byłem tam wczoraj po południu i wszystko działało OK. Atak nastąpił kilka godzin później.
Zapewne atak odbił by się szerszym echem, gdyby nastąpił koło południa, gdy Centralna Komisja publikowała rozwiązania i gdy na stronie był największy ruch.
Nie jestem informatykiem, ale podejrzewam, że wybrano godziny wieczorne, bo wtedy pracownicy CKE są już w domu i od chwili ujawnienia ataku do ponownego uruchomienia strony, upłynęło więcej czasu.
To akurat byłby dość optymistyczny sygnał, bo oznacza, że hakerzy nie mogą sobie pozwolić na zablokowanie strony w ciągu dnia, gdy cała obsługa urzędu jest w pracy.
W tym całym szumie medialnym, zazwyczaj wszyscy ostro krytykują Komisję. Zatem ja pozwolę sobie odrobinkę ich bronić.
Jak widać, problem obowiązkowej matury z matematyki, jest ogromy i budzi skrajne emocje. W tej sytuacji, nie biorąc pod uwagę wszelkich błędów organizacyjnych i merytorycznych jakie popełnia CKE, mimo wszystko jestem pełen uznania dla tej instytucji. Została rzucona na niezwykle „krwawy front” i nadal walczy.

cke_atak

Zdać czy nie zdać próbną?

Chyba wszystko już wiadomo. Egzamin się zakończył, ponad 400 tys. maturzystów powoli wraca do szarej rzeczywistości. Na stronie CKE można znaleźć arkusze wraz z odpowiedziami (podobnie na dużych portalach informacyjnych). To ja zadam pytanie psychologiczne: czy lepiej zdać czy lepiej oblać próbna maturę?
Zadać:
a)    Można się podbudować psychicznie, nie jest tak źle, w życiu nie wybrał bym tej matematyki na maturze, śni mi się od kilku miesięcy w najgorszych koszmarach, a tu proszę, nie jest tak źle, poradziłem sobie.
b)    A jaka zadowolona jest moja pani od matematyki. Widać, że duży kamień spadł jej z serca. Jest spora szansa że w spokoju dotrwa do maja, no przynajmniej do marca. O dyrektorze nie wspominam.
c)    Rodzice zadowoleni, dziecko niby „100% humanista” a z tą straszną matematyką sobie poradziło.
d)    Pani Minister zadowolona: proszę Państwa nie róbmy afery, nie jest tak źle…
e)    Nie muszę się dużo uczyć, widać, że coś tam jednak umiem.
Oblać
Tu przychodzi mi do głowy, tylko jeden argument. Moja znajoma nauczycielka ze szkoły podstawowej, stosuje od lat sprawdzony schemat, podczas próbnych egzaminów, daje swoim uczniom trudniejsze zadania. Nie najlepsze wyniki, wykorzystuje do motywowania ich do cięższej pracy. Efekt jest co roku podobny, jej uczniowie na egzaminach radzą sobie bardzo dobrze, na ogół lepiej niż porównywalne grupy uczniów. Ale Basia jest wyjątkowym nauczycielem, potrafi bardzo skutecznie i rozsądnie wykorzystać mobilizację i mały strach swoich podopiecznych. Tak, aby w konsekwencji wyszło im to na dobre. Nie sądzę aby można było to zastosować na szerszą skalę.
A może w ogóle nie publikować wyników? To w końcu miał być tylko test dla CKE, próba generalna. Może wszyscy lepiej by się poczuli gdyby wyniki były utajone. Tylko w tej sytuacji po co ogłaszać pospolite ruszenie? Nie można było przeprowadzić tego eksperymentu na wybranej próbce kilkudziesięciu szkół w Polsce? Ale do tego jest potrzebna wiedza z zakresu statystyki, działu matematyki, który z tego co wiem, też jest obecny na maturze.
Urzędnicy do obowiązkowej matury marsz! :)

edulandia.pl - arkusze z odpowiedziami

Dziś e-matura

O 8.45 wylosowani uczniowie, w różnych szkołach w Polsce, zasiedli przed komputerami aby przez Internet rozwiązać zadania maturalne z matematyki. Tak przynajmniej miało być. Jak to w praktyce przebiega, trudno powiedzieć. Informacje na stronie organizatora są dość lakoniczne.
Całość organizuje Politechnika Łódzka. W komitecie honorowym m.in. Katarzyna Hall (MEN) i Krzysztof Konarzewski (CKE). Projektodawcą i głównym koordynatorem w zakresie matematyki jest dr Jacek Stańdo. Pan Jacek rozmawiał ze mną o tym projekcie na ostatniej Szkole Dydaktyki Matematyki (Będlewo 2009). Zachęcał mnie do udziału, brakowało im jeszcze trochę środków do zamknięcia budżetu, jednak nie zdecydowałem się na współpracę. Mieliśmy jeszcze się kontaktować w tej sprawie, ale to też nie nastąpiło, stąd wnioskuję, że znaleziono potrzebnego sponsora.
Harmonogram
Pierwszym krokiem było zadeklarowanie przez szkołę chęci udziału w projekcie. Nie wiem jak dotarto do potencjalnych uczestników. Organizatorzy szacowali, że do egzaminu przystąpi 10 tys. uczniów z 500 szkół w Polsce. Czekam zatem na podsumowanie ile z tych planów udało się zrealizować.
Nauczycieli mieli rejestrować swoich uczniów w systemie, na podstawie numerów PESEL. Rejestrowani mieli być tylko ci uczniowie, których numery w dzienniku wylosował system. 26 października nauczyciele otrzymali hasła, dziś uczniowie mieli zasiąść przed komputerami i zmierzyć się z e-maturą.
Więcej informacji można znaleźć na stronie: http://www.ematura.com/.
W tej chwili nie znam niestety odpowiedzi na najważniejsze dla mnie pytanie: z czego, z jakich pomocy może korzystać uczeń? Jeżeli myślę o nastolatku siedzącym przed ekranem PC, to automatycznie zakładam, że ma on dostęp co najmniej do Excela, a może również do typowego oprogramowania matematycznego. A może również do Internetu?
Ale możliwa jest też inna wersja, uczeń rozwiązuje zadania a nauczyciel biega po sali i sprawdza czy ktoś nie otworzył sobie jakiejś aplikacji matematycznej, no może za wyjątkiem kalkulatora z Windows ale tylko w wersji podstawowej!
Jeżeli ta druga wersja jest prawdziwa, mielibyśmy do czynienia wyłącznie z zamianą kartki papieru na jej pikselową wersję i sprawdzenie skuteczności połączeń internetowych między szkołą i centralą egzaminu. Cały taki projekt byłby moim zdaniem mało sensowny. Nie wyobrażam sobie aby w Polsce ktoś kiedyś zdecydował się zainwestować górę pieniędzy w zakup specjalnych komputerów, które byłyby pozbawione prawie wszystkich swoich możliwości, a umożliwiały by jedynie połączenie raz w roku z CKE i napisanie matury przez uczniów.
Jeżeli jednak, uczeń ma do dyspozycji ogólnie rozumianą technologię informacyjną, na ekranie komputera lub obok niego, i korzysta z niej przy rozwiązywaniu zadań, to mamy do czynienia z bardzo ciekawym eksperymentem, który nadążał by za światowymi trendami w tym zakresie. Tylko że, zadania na takim egzaminie mają zupełnie inny charakter od tych, które spotyka polski maturzysta co roku na początku maja.

ematura

P.S. Łódź maturą stoi i basta ;)
Zobacz
Łódź - centrala maturalnego pogotowia strajkowego
Łódź ruszyła- protest w sprawie matury z matematyki

Matura 2010 – pogotowie strajkowe

Maturzyści znaleźli sposób, aby wywrócić majową maturę z matematyki. 3 listopada zaplanowano próbną maturę z tego przedmiotu. Ten egzamin praktycznie nic nie daje uczniowi, jest potrzebny Centralnej Komisji Egzaminacyjnej, do oceny sytuacji i trafnego przygotowania zadań na maj. Gdyby próba wypadła wyjątkowo źle, należało by się zastanowić nad obniżeniem wymagań na głównym egzaminie wiosennym.

Przeciwnicy obowiązkowej matematyki, wpadli na pomysł, aby całkowicie zbojkotować egzamin w przyszłym tygodniu i w ten sposób sparaliżować pracę CKE. Centrum strajkowe znajduje się w Łodzi. Tamtejsi maturzyści ostatnio wyróżniają się aktywnością obywatelską (zob. Łódź ruszyła). Ale pomysł zyskuje wielu zwolenników. Nie wszyscy pogodzili się z faktem, że nie unikną matematyki.

Źródło informacji

Co to może dać? Oczywiście jeżeli CKE nie będzie dysponowała dobrą oceną sytuacji, zwiększa się ryzyko, że egzamin maturalny nie wypadnie najlepiej, przy czym rozumiem przez to dwie możliwe sytuacje:
a)    zadania będą zbyt trudne w stosunku do aktualnego stanu wiedzy maturzystów, na skutek tego znaczna ich cześć nie zda matury
b)    zadania będą zbyt łatwe, co skończy się dyskredytacją egzaminu  a także częściowo świadectwa maturalnego w opinii wyższych uczelni.
Pytanie czy lepiej mieć jakikolwiek papier, nawet mało wartościowy, czy zawalczyć o mające dobrą renomę świadectwo. W czyim interesie działają ci, którzy chcą za wszelką cenę obniżyć rangę matury z matematyki?
Na pewno nie w interesie dobrych uczniów, bo im zależy aby wykazać się swoją wiedzą, pokazać że są najlepsi i w ten sposób przygotować sobie drogę na dobre kierunki studiów. Trudno określić kto jest najlepszy gdy wszyscy dostają najwyższą ocenę…
Inaczej to już wygląda z punktu widzenia przeciętnych i słabych uczniów. Oni zapewne obawiają się, że nie poradzą sobie z matematyką i zablokuje im to drogę na studia. Są zatem gotowi na desperackie kroki. No to nie wiem jeszcze w czyim imieniu/interesie działa w tej sytuacji, tzw. solidarność zbiorowa.

Nie sądzę żeby CKE było zainteresowane dużym odsetkiem nie zaliczonych matur. Gdyby tak było, nie robili by żadnych egzaminów próbnych a jedynie dali zadania w maju i ocenili prace. Kto umie ten zda, kto nie umie - do widzenia. Ale z drugiej strony nie po to się
robi egzamin, żeby wszyscy go zdawali. Chcemy określić kto jest najlepszy, kto powinien kontynuować naukę na najlepszych kierunkach studiów, a kto ma najmniejszą wiedzę i raczej powinien już zakończyć edukację bo i tak nie poradzi sobie na wyższej uczelni.

Może nie brzmi to specjalnie ładnie i jest dalekie od pięknych ideałów o powszechnym dostępie do wiedzy, ale 18-letni człowiek chyba już dobrze wie jak wygląda życie, choć pewnie część tych młodych ludzi, obserwując dorosłych, nadal liczy że dostanie od życia coś za nic.

Średniowiecze wiecznie żywe

Siedzimy grzecznie, patrzymy z podziwem. Siedzimy grzecznie, słuchamy uważnie. Siedzimy grzecznie, powtarzamy, powtarzamy, powtarzamy, wychodzimy wykształceni i szczęśliwi. To dość skrócona receptura, na „dobrą”, średniowieczną metodę przekazywani wiedzy. Wieki mijają a metoda ma się wyjątkowo dobrze.
Dziś rano, mój komputer podał mi „na śniadanie” reklamę nowej strony przygotowującej do matury „Nakręceni eksperci”. Słyszałem o tym projekcie wcześniej, zatem postanowiłem sprawdzić jak to wygląda w praktyce. Pierwsze spostrzeżenie, portal jest prawie całkowicie płatny, OK. takie czasy. Ogólnie strona wygląda bardzo dobrze, cztery postacie interaktywnie tłumaczą mi jak działa strona, efektowne rozwiązania internetowe. Widać, że nie robił tego amator. Ale jest kilka skróconych filmów, można chociaż wstępnie zorientować się za co każą nam płacić. Teoretycznie na reklamę daje się to  czym można się szczególnie pochwalić.
Klikam na pierwszy film, ładuje się bardzo szybko. W okienku Pani, tablica i kreda, zaczyna się wykład. Klikam na kolejny plik, ta sama sytuacja.
Na stronie głównej jest 12 ekranów z 12 filmów, wszędzie ten sam motyw, nauczyciel, tablica i kreda. Przewijam do kolejnej dwunastki, to samo, kolejna cześć, identyczny schemat. To jednak spory błąd marketingowy. Moim zdaniem w  pierwszej części filmów, nauczyciel powinien występować w stroju z X wieku, w drugiej części w stroju charakterystycznym dla wieku XI, w trzeciej XII itd. aż do … no np. XXV w. Autorzy strony mogliby w ten sposób dodatkowo realizować ścieżkę między-przedmiotową z historią.
Szanowni uczniowie, przed chwilą mogliście obserwować jak wglądała lekcja matematyki w Średniowieczu. Szanowni uczniowie, przed chwilą mogliście obserwować jak wyglądała lekcja matematyki w XVII w. Czy coś wam to przypominało? Tak, lekcję w Średniowieczu.
A teraz zobaczcie wykład zrobiony w scenerii XXI w. i odpowiedzcie na pytania które lekcje z poprzednich epok wam to przypomina. Brawo, wszystkie. Zgadza się, w nauczaniu matematyki nic od 1000 lat się nie zmieniło za wyjątkiem strojów nauczycieli…
Nie chcę tu forsować tezy, że wykłady są zawsze złe i należało by ich zakazać. Wykład, poprowadzony w ciekawy sposób przez osobę umiejącą się właściwie wypowiadać w kontakcie z większą liczba słuchaczy, może być interesujący i kształcący. Ale to tylko wstęp do procesu nabywania konkretnej partii wiedzy i umiejętności. Podstawą jest własna aktywność uczącego się, a na wykładzie raczej nie ma on ku temu okazji.
Jeżeli używa się zaawansowanej technologii informatycznej XXI wieku, tylko po to żeby pokazać kredę i tablicę, to jest to niestety świadectwo wiedzy dydaktycznej autora tego projektu i jego znajomości nowoczesnych metod kształcenia.

Nakręceni eksperci
nakreceni

Łódź ruszyła

Zaczęło się, po fali narzekań i złorzeczeń pod adresem Centralnej Komisji Egzaminacyjnej, łódzcy maturzyści postanowili przejść do czynów. W XXVI LO napisano protest przeciw organizacji dwóch egzaminów z matematyki (podstawowego i rozszerzonego) w tym samym dniu. Uczniowie zbierają podpisy w innych szkołach.

“My, uczniowie deklarujący zdawanie matury na poziomie podstawowym i rozszerzonym z matematyki, protestujemy przeciwko konieczności pisania tego egzaminu w jednym dniu. (…) Matura z matematyki to prawie sześć godzin wytężonej pracy w napięciu i stresie. Obniżona wydolność umysłu, który najlepiej pracuje między 9 a 11, uniemożliwi wielu z nas uzyskanie satysfakcjonujących wyników na poziomie rozszerzonym. (Dlatego) Żądamy przełożenia matury na poziomie rozszerzonym z matematyki na inny dzień”.

Źródło informacji

Tak się składa, że kilka dni temu słyszałem wypowiedź Krzysztofa Konarzewskiego, dyrektora CKE w sprawie tych zmian. Argumenty były dość proste:
a)    Nie można doprowadzić do blokady standardowej pracy szkoły (nauczanie) poprzez ciągnące się wiele dni egzaminy, ustalony został limit dni, jakie szkoła może przeznaczyć na egzamin maturalny i aby go zrealizować, trzeba kumulować część egzaminów.
b)    Egzamin maturalny zdaje się raz w życiu, zatem można oczekiwać, że na te kilka dni, uczeń, dorosły człowiek, wykaże się szczególnie dużym wysiłkiem.
Trafność i zasadność tych argumentów każdy może ocenić sam. Uczniowie chcą mieć możliwie komfortowe warunki podczas pisania matury, to oczywiste. Z drugiej strony rozumiem, że władze oświatowe muszą dopilnować nie tylko egzaminów maturalnych ale także procesu kształcenia młodszych uczniów, a każdy chyba wie co się dzieje w szkole w czasie matury.
Najtrudniej znaleźć dobre rozwiązanie, gdy wszyscy mają rację, a na dodatek każdy mówi co innego :(.

Konia z rzędem temu, kto to policzy

We wczorajszym wydaniu gazety wyborczej, pojawił się mój poradnik stosowania kalkulatora prostego na maturze. Właściwie to ten sam materiał został już opublikowany w kwietniu 2008 r. w tej samej gazecie, ale najwyraźniej nic nie stracił na swojej atrakcyjności … Osobiście traktuję go jako ironię do utrzymującej się od kilku lat decyzji CKE, dotyczącej pomocy dydaktycznych na egzaminie maturalnym (kalkulator prosty). No ale może nie wszystkim jest do śmiechu gdy o tym myślą.
W artykule pojawia się przykład, obrazujący jak łatwo można wpaść w pułapkę błędów obliczeniowych, stosując niewłaściwe przybliżenia.
Przykład zbudowałem zainspirowany wystąpieniem Pana profesora Ryszarda Pawlaka, na Szkole Dydaktyki Matematyki (Bielsko-Biała 2007).
Przyblizenia1
Dziś rano otrzymałem już pierwszego maila w tej sprawie, od jednej z czytelniczek, która zarzuciła mi brak matematycznej konsekwencji w wykonywanych przybliżeniach. Sięgnąłem zatem po kalkulator a nawet komputer i spróbowałem ponownie wszystko przeliczyć.
Idea maila była następująca: w drugiej wersji obliczeń, przybliżyłem 2 pierwiastki ale dwa inne zredukowałem, co było główną przyczyną pojawienia się błędu.
Zrobiłem zatem kolejną wersję tych obliczeń
Przblizenia2
Chyba wszystko jest OK? A i tak wynik jest daleki od ideału.
Okazuje się że nawet przybliżenie do 2 miejsc po przecinku, w tej ostatniej wersji, mamy 50% błąd. Poniżej tabela, pokazująca jaki poziom błędów uzyskujemy, stosując przybliżenie na różnych poziomach obliczeń.
Przyblizenia3
Wnioski? Ambitny uczeń, który pokusi się o dokonanie kilku przekształceń (metoda 2), ryzykuje popełnieniem bardzo grubego błędu. Ambitny ale zdolny uczeń, który doprowadzi przekształcenia możliwie daleko (metoda 3) może liczyć na zminimalizowanie ostatecznego błędu. Ale, leniwy i mało zdolny uczeń, który zastosuje przybliżenia tak szybko jak to tylko możliwe, uzyska najlepszy efekt ;)

Kalkulator komunijny

Miesiąc maj kojarzy się zasadniczo z dwoma istotnymi wydarzeniami. Pierwszym jest,  niewątpliwie  zbliżająca się matura, drugim natomiast, w tym roku dla mnie osobiście dość istotnym,  jest pierwsza komunia drugoklasistów. Okazuje się,  że nowocześni rodzice prześcigają się w dowodzeniu tezy, jakoby konieczne  było technologiczne wspieranie procesu organizacji tego wyjątkowego, duchowego przeżycia. Wychodząc naprzeciw tym oczekiwaniom, portale internetowe proponują rodzicom przygotowującym imprezę swoich dzieci, „kalkulator komunijny”. Wbrew pozorom, nie jest to nowy pomysł na wymarzony prezent. Narzędzie to wspierać ma procesy logistyczne i „księgowość komunijną”. Można za jego pośrednictwem, wyliczyć budżet imprezy, która, co ze zgrozą stwierdzam, dla niektórych rodziców bywa wydatkiem i kłopotem organizacyjnym zbliżonym do wesela.
Konkludując, chciałam zaapelować do firmy CASIO o przygotowanie propozycji takiego produktu w ofercie dla   rodziców, przecież na stronie dotyczącej kalkulatorów, nie może zabraknąć „kalkulatora komunijnego”!
http://wieszjak.pl/kalkulatory/24,kalkulator-komunijny.htm

dalejh »