11 sierpnia 2010 @ 09:47 · Kategoria Piotr Tomczak
Ostatnio pozwoliłem sobie na polemikę z prof. Łukaszem Turskim, w związku z jego wywiadem dla Wprost. Sytuacja była trochę dziwna, ja zwolennik matematyki i obowiązkowej matury z tego przedmiotu, z zerową delikatnością punktowałem argumenty także zwolennika matematyki. Z tego wszystkiego i tak najbardziej podobał mi się komentarz Krzyśka Nowakowskiego.
Ale chyba są jakieś racjonalne powody aby tej matematyki uczyć. Przynajmniej powinny być. Pamiętam jak w roku 2005 byłem na konferencji w Pucku, dotyczącej nauczani matematyki na wyższych uczelniach technicznych. Miał tam krótkie wstąpienie pewien student, który zarzucił wykładowcom, że nie uczą matematyki na konkretnych przykładach z życia i nie uzasadniają do czego będą potrzebne aktualnie wykładane zagadnienia.
Myślę, że osoba która znajdzie sposób jak skutecznie wytłumaczyć uczniowi/studentowi po co uczy się konkretnego działu matematyki powinna otrzymać Nobla, np. z ekonomii.
Wracając do studenta z Pucka, oczywiście można by mu uzasadnić że to co dziś ma na wykładzie, będzie mu potrzebne do opanowania treści które będą w drugim semestrze. Te z kolei będą potrzebne na VI semestrze, gdzie opanuje pewne zagadnienia niezbędne na przedmiocie kierunkowym jaki będzie miał w tym czasie z którego wiedza będzie kluczowa do opanowania pewnego fragmentu innego kluczowego dla niego przedmiotu, który będzie bezpośrednio związany z jego specjalnością.
No można, tylko że ten student nie miła zielonego pojęcia o zagadnieniach z VI semestru itd. bo przyszedł na studia właśnie po to aby się tego nauczyć. W tej sytuacji dyskusja między wykładowcą i studentem zostałaby brutalnie przerwana końcem zajęć a student wyszedł by z sali w przekonaniu że profesor mówi znowu jakimś niezrozumiałym językiem.
W przypadku ucznia wygląda to jeszcze ciekawiej. Wyobraźmy sobie, że tłumaczymy gimnazjaliście, że to czego się dziś uczy będzie mu potrzebne do opanowani materiału w drugiej klasie, tam z kolei będą wiadomości niezbędne w trzeciej. A to wszystko po to aby poradzić sobie na lekcji matematyki w liceum. Wiedza z liceum przyda się na pewno jeżeli zdecyduje się studiować matematykę. Ale jeżeli pójdzie na Politechnikę to też te umiejętności będą bardzo cenne. Jeśli nie będzie studiował (studiowała) ani matematyki ani kierunków technicznych, to najprawdopodobniej z matematyką spotka się również na innych kierunkach studiów, choć w mniejszym zakresie. Może się również zdarzyć że nie będzie tej matematyki potrzebował w swoim życiu ale skoro tego dziś nie wiemy to dla jego swojego własnego dobra, na wszelki wypadek musi się tego uczyć. Poza tym, wprawdzie wiedza jaka będzie potrzebna w przyszłości w jego/jej życiu będzie różna, ale mamy jeden program nauczania zatem wszyscy w klasie muszą uczyć się tego samego 
Myślę że to dobry sposób na doprowadzenie nastolatka do wrzenia. W najlepszym wypadku oświadczy nam on lub ona, że zostanie muzykiem rockowym któremu matma na pewno nie będzie potrzebna a w najgorszym że nie ma zamiaru zdawać matury i jak tylko skończy 18 lat to wyjedzie do Indii.
Wydaje się, że najlepszym sposobem w tej sytuacji jest unikanie takich dyskusji, ale czy to możliwe? Ani student ani uczeń nie mogą decydować o tym czego powinni się uczyć bo po prostu jeszcze tego nie wiedzą. Jednocześnie obaj są całkowicie przekonani że już wiedzą co jest im w życiu potrzebne. Z tych dwóch przesłanek można wywnioskować, że dylemat „po co my się tego uczymy” nie ma rozwiązania.
O kształcie edukacji i programach nauczania decydują ludzie, którzy na podstawie swojej wiedzy i doświadczenia muszą określić jakie kompetencje będą istotne dla członka społeczeństwa za 20-30 lat, (w najlepszym wypadku rachunek prawdopodobieństwa a w najgorszym prorokowanie). Potem trzeba sprawdzić co z tego jest możliwe do realizacji w przeciętnej szkole. Powstaje z tego jakiś dziwny kompromis który nikogo nie zadowala ale który akceptuje 51% zatem wprowadzamy go. Oczywiście ryzyko błędnych lub głupich ale niezbędnych decyzji jest tu ogromne. W tej sytuacji 49% niezadowolonych może bez oporów krytykować sytuację. W klasie szkolnej tych krytykujących jest zwykle 90-95% ;).
Na koniec optymistycznie można dodać, że ten system jakoś się kręci. Zgodnie z krzywą Gausa, pewna cześć systemów edukacyjnych wprowadza kluczowe, rewolucyjne zmiany, które podnoszą jakość edukacji na wiele lat w danym kraju. Inne radzą sobie raz lepiej raz gorzej jadąc spokojnie w peletonie (tych jest najwięcej) a ostatnia grupa ze względu na niekompetencję decydentów, błędne decyzje lub zaniedbania marnuje w szkole kilkanaście lat z życia młodego człowieka.
Jeżeli udaje nam się utrzymać w tym peletonie, to nie ma co marudzić, aczkolwiek dobrze by było raz na jakiś czas uciec do przodu.
6 sierpnia 2010 @ 09:05 · Kategoria Piotr Tomczak
Poniżej znajdziecie link do wywiadu Renaty Kim (Przekrój) z prof. Łukaszem Turskim. Publikacja ukazała się pod koniec maja. Od razu poczułem pokusę aby wejść w ostrą polemikę z profesorem. Co się odwlecze to nie uciecze.
Wywiad Renaty Kim z profesorem Łukaszem A. Turskim
Zdajemy obowiązkową maturę z matematyki aby racjonalnie myśleć?
Coś mi się wydaje, że przez znaczą część historii cywilizacji, mało kto znał matematykę na poziomie dzisiejszego ucznia trzeciej klasy gimnazjum. Czy mamy stąd wnioskować, że racjonalne myślenie w społeczeństwie rozpoczęło się wraz z masową edukacją? Popatrzmy na nasze podwórko, wynika z tego że większość naszych królów była niezrównoważonymi szaleńcami.
Osoba nie znająca wielomianów nie zrozumie odczytu z licznika?
Zapewniam Pana profesora, że znam wiele osób, które na pytanie co to jest wielomian nie udzieliłyby żadnej odpowiedzi a z licznikami radzą sobie dość dobrze. Aha, skoro radzą sobie z licznikami, to zapewne wiedzą o tych wielomianach (nieświadomie) dużo więcej. Skoro zatem posiadają tą intuicyjną wiedzę o wielomianach, to po co było marnować tyle czasu w szkole?
Nierówności przy kredycie?
Mam w swoim życiorysie kilka kredytów, ale nigdy nie wpadłem na to aby przy ich braniu robić obliczenia z nierównościami mimo że nie tylko zdawałem maturę z matematyki ale także ukończyłem studia z tego przedmiotu.
Nie umiałem matematyki a wyszedłem na ludzi.
To nie tylko popularna mantra ale także fakty. Cześć naszego społeczeństwa zakończyła edukację matematyczną na poziomie 3 klasy gimnazjum i całkiem przyzwoicie ułożyła sobie życie. Najwyraźniej są takie obszary życie gdzie bez królowej nauk można sobie całkiem dobrze radzić.
Komputer i matematyka.
Pisząc ten tekst, wcale nie obcuję z matematyką. Jeżeli ona gdzieś tu jest, to ukryła się głęboko w układach scalonych i dzieli mnie od niej gigantyczna bariera. Wiem że ten kto zbudował tego laptopa musiał znać dobrze matematykę, ale zapewniam że przy pisaniu tekstów na bloga, wystarcza mi w zupełności to czego nauczyłem się w szkole podstawowej.
Całki, buty i bielizna.
To oczywiście bardzo ciekawe że ktoś wykorzystywał zaawansowane obliczenia matematyczne przy projektowaniu sukni dla znanej aktorki, ale to nie zmienia faktu że nikt nie kupuje butów czy bielizny z podręcznikiem do analizy matematycznej w ręku. A gdyby nawet ktoś to robił, to raczej nie miało by to nic wspólnego z racjonalnym myśleniem.
Młodzież jest głupio uczona, mamy tandetny poziom nauczani matematyki…
Tutaj temperatura mocno mi się podniosła. Oczywiście Pan prof. Turski posiada także habilitację z dydaktyki matematyki i ma za sobą 10-letni staż pracy na stanowisku nauczyciela matematyki zatem wie co mówi …
Oczywiście najlepiej zrzucić winę na nauczycieli zwłaszcza jeżeli wie się tyle o nauczaniu matematyki co przeciętny rodzic. Fizyka, którą Pan Łukasz profesjonalnie się zajmuje, też jest wszędzie wokół nas. Ale z tego wcale nie wnioskuję że jestem fachowcem od fizyki i mogę np. krytykować dorobek naukowy Ł. Turskiego. Panie profesorze, jeżeli nawet nauczycielom często brakuje fachowej wiedzy jak dobrze uczyć, to proszę pamiętać że w takie kompetencje wyposaża ich nasz kochany system szkolnictwa wyższego. Którego Pan jest częścią.
Stare dobre, rewolucyjne podręczniki do matematyki z przed 100 lat.
Tu Pan profesor pokazał jaka jest jego znajomość współczesnych badań z zakresu dydaktyki matematyki. Bez komentarza.
Barack Obama stawia na matematykę.
To jedyna część wypowiedzi prof. Turskiego która mi się podoba w tym całym wywiadzie. Mała kropla balsamu na moje nerwy. Nie można było od tego zacząć?
5 maja 2010 @ 11:10 · Kategoria Piotr Tomczak
Co za dzień, większość serwisów informacyjnych rozpoczyna się od matematyki, a dokładnie obowiązkowej matury z tego przedmiotu. Jak ja długo na to czekałem. Ale jest, wreszcie, Królowa Nauk. Brutalnie ale bezwzględnie, wyniesiona na piedestał chwały. Od dziś już każdy maturzysta musi się jej nisko pokłonić.
Czy jednak nie zapominamy komu to zawdzięczamy? Tak, to on. Minister Edukacji Narodowej, Roman Jacek Giertych, syn Macieja, rodem ze Śremu. W 2007 roku podpisał decyzję o powrocie obowiązkowej matematyki na maturę w 2010.
Czy doceniliśmy go? Wszak mógł się wycofać. Ale nie, on był twardy. Niczym Konrad Wallenrod, wdarł się na szyty władzy, by zrealizować ten wspaniały cel. Zapłacił za to wysoką cenę. Koniec kariery politycznej, zniszczenie macierzystej LPR i sojuszniczej Samoobrony. Rozkład koalicji i upadek wyborczy PiSu. Ale nic nie zdołało go powstrzymać…
Panie Romanie, dziękujemy!
Przypomnijmy sobie jeszcze w fotograficznym skrócie, te niezwykłe chwile:




19 listopada 2009 @ 10:34 · Kategoria Piotr Tomczak
Znany portal gazeta.pl, włączył się akcji, mającej na celu przekonanie maturzystów do nauki matematyki. W akcji stosowane są radykalne środki, oparte na erotycznych skojarzeniach i najbardziej sugestywnych emocjach.
Za edukację na gazecie, odpowiada strona edulandia.pl. Od kilku dni znajduje się tam kurs matematyki, przygotowany we współpracy z Casio i Wydawnictwem Aksjomat. Jest już tam pierwsza część zadań z zakresu liczb rzeczywistych. Każda partia materiału obejmuje dokładnie rozwiązane, przykładowe zadania, wraz z komentarzami, a także materiały do własnych ćwiczeń (zakres podstawowy). Każdy internauta jest przy okazji, atakowany dużą reklamą artykułu o seksie wśród studentów. Reklama posługuje się niedwuznaczną grafiką.
Co znajdujemy w tekście? Ano dużo ciekawych informacji. Student kocha się bardzo często i w różnych miejscach, średnio 126 razy w roku. Lubi eksperymentować i czerpie z tego dużą przyjemność. Partnerów zmienia jak rękawiczki. Co 10. (spośród badanych) nie ma nic przeciwko zabawom w trójkącie albo czworokącie, a co 12. - z osobą tej samej płci. Co piąty z badanych słuchaczy UW miał więcej niż trzech partnerów w ciągu roku.
Jednak najciekawszą informację znajdziemy już na początku artykułu. Studentka germanistyki opowiada jak to lubi „odreagować” ze swoim chłopakiem podczas nauki w bibliotece głównej Uniwersytetu Warszawskiego.
„Ostatnio kochałam się, mając ze swojej lewej strony dzieła Marie von Ebner-Eschenbach, a z prawej kilka tomów Roberta Musila”.
Wyjątkowo bezpardonowa, niebezpośrednia reklama wyżej wymienionych wydawnictw i wydziału germanistyki. Pozostaje żałować, że w opisywanym fragmencie, nie pojawiły się np. Analiza matematyczna w zadaniach; Krysicki W. Włodarski L. oraz Wstęp do geometrii dawnej i nowej, Coxeter H. S. M. Ale może studenci wydziałów matematycznych nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa.
Ostrzegam jednak, biblioteka główna UW jest już praktycznie spalona. Administracja podjęła zdecydowaną walkę z seksem w Świątyni Wiedzy. Przyłapano już pierwsze pary łamiące nowe przepisy.
Ale wróćmy do meritum sprawy. Jaki z tego wszystkiego wniosek? Bardzo prosty. Student to ma fajne życie! Maturzysto, chcesz dołączyć do beztroskiego i pełnego ekstremalnych emocji świata? Musisz zdać maturę. A żeby zdać maturę, musisz zdać matematykę. Wracaj zatem szybko do naszego kursu i rozwiązuj zadania. Naprawdę warto!
Nie ma co ukrywać, gazeta.pl dba przede wszystkim o własne interesy. Reklamuje materiały (kurs z matematyki), jaki zamieszcza na swoich stronach. Ale nie bądźmy marudnymi idealistami. Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu. W tym przypadku do liczb rzeczywistych. Cel jest wspólny a sprawa poważna, nie ma co przebierać w środkach
Zapraszam do serwisu a także do lektury mojego poradnika o kalkulatorze na maturze.
Edulandia.pl
Kurs przygotowujący do matury z matematyki
Seks po studencku. Jak oni to robią?
4 listopada 2009 @ 10:14 · Kategoria Piotr Tomczak
Wczoraj wieczorem, hakerzy zaatakowali serwer Centralnej Komisji Egzaminacyjnej. Data ataku nie była przypadkowa. Wczoraj 400 tys. polskich maturzystów szukało informacji o próbnej maturze z matematyki, którą kilka godzin wcześniej pisali. Na stronie CKE, zaraz po egzaminie, udostępniono arkusze egzaminacyjne i rozwiązania. Byłem tam wczoraj po południu i wszystko działało OK. Atak nastąpił kilka godzin później.
Zapewne atak odbił by się szerszym echem, gdyby nastąpił koło południa, gdy Centralna Komisja publikowała rozwiązania i gdy na stronie był największy ruch.
Nie jestem informatykiem, ale podejrzewam, że wybrano godziny wieczorne, bo wtedy pracownicy CKE są już w domu i od chwili ujawnienia ataku do ponownego uruchomienia strony, upłynęło więcej czasu.
To akurat byłby dość optymistyczny sygnał, bo oznacza, że hakerzy nie mogą sobie pozwolić na zablokowanie strony w ciągu dnia, gdy cała obsługa urzędu jest w pracy.
W tym całym szumie medialnym, zazwyczaj wszyscy ostro krytykują Komisję. Zatem ja pozwolę sobie odrobinkę ich bronić.
Jak widać, problem obowiązkowej matury z matematyki, jest ogromy i budzi skrajne emocje. W tej sytuacji, nie biorąc pod uwagę wszelkich błędów organizacyjnych i merytorycznych jakie popełnia CKE, mimo wszystko jestem pełen uznania dla tej instytucji. Została rzucona na niezwykle „krwawy front” i nadal walczy.

3 listopada 2009 @ 15:24 · Kategoria Piotr Tomczak
Chyba wszystko już wiadomo. Egzamin się zakończył, ponad 400 tys. maturzystów powoli wraca do szarej rzeczywistości. Na stronie CKE można znaleźć arkusze wraz z odpowiedziami (podobnie na dużych portalach informacyjnych). To ja zadam pytanie psychologiczne: czy lepiej zdać czy lepiej oblać próbna maturę?
Zadać:
a) Można się podbudować psychicznie, nie jest tak źle, w życiu nie wybrał bym tej matematyki na maturze, śni mi się od kilku miesięcy w najgorszych koszmarach, a tu proszę, nie jest tak źle, poradziłem sobie.
b) A jaka zadowolona jest moja pani od matematyki. Widać, że duży kamień spadł jej z serca. Jest spora szansa że w spokoju dotrwa do maja, no przynajmniej do marca. O dyrektorze nie wspominam.
c) Rodzice zadowoleni, dziecko niby „100% humanista” a z tą straszną matematyką sobie poradziło.
d) Pani Minister zadowolona: proszę Państwa nie róbmy afery, nie jest tak źle…
e) Nie muszę się dużo uczyć, widać, że coś tam jednak umiem.
Oblać
Tu przychodzi mi do głowy, tylko jeden argument. Moja znajoma nauczycielka ze szkoły podstawowej, stosuje od lat sprawdzony schemat, podczas próbnych egzaminów, daje swoim uczniom trudniejsze zadania. Nie najlepsze wyniki, wykorzystuje do motywowania ich do cięższej pracy. Efekt jest co roku podobny, jej uczniowie na egzaminach radzą sobie bardzo dobrze, na ogół lepiej niż porównywalne grupy uczniów. Ale Basia jest wyjątkowym nauczycielem, potrafi bardzo skutecznie i rozsądnie wykorzystać mobilizację i mały strach swoich podopiecznych. Tak, aby w konsekwencji wyszło im to na dobre. Nie sądzę aby można było to zastosować na szerszą skalę.
A może w ogóle nie publikować wyników? To w końcu miał być tylko test dla CKE, próba generalna. Może wszyscy lepiej by się poczuli gdyby wyniki były utajone. Tylko w tej sytuacji po co ogłaszać pospolite ruszenie? Nie można było przeprowadzić tego eksperymentu na wybranej próbce kilkudziesięciu szkół w Polsce? Ale do tego jest potrzebna wiedza z zakresu statystyki, działu matematyki, który z tego co wiem, też jest obecny na maturze.
Urzędnicy do obowiązkowej matury marsz!
edulandia.pl - arkusze z odpowiedziami
29 października 2009 @ 11:59 · Kategoria Piotr Tomczak
O 8.45 wylosowani uczniowie, w różnych szkołach w Polsce, zasiedli przed komputerami aby przez Internet rozwiązać zadania maturalne z matematyki. Tak przynajmniej miało być. Jak to w praktyce przebiega, trudno powiedzieć. Informacje na stronie organizatora są dość lakoniczne.
Całość organizuje Politechnika Łódzka. W komitecie honorowym m.in. Katarzyna Hall (MEN) i Krzysztof Konarzewski (CKE). Projektodawcą i głównym koordynatorem w zakresie matematyki jest dr Jacek Stańdo. Pan Jacek rozmawiał ze mną o tym projekcie na ostatniej Szkole Dydaktyki Matematyki (Będlewo 2009). Zachęcał mnie do udziału, brakowało im jeszcze trochę środków do zamknięcia budżetu, jednak nie zdecydowałem się na współpracę. Mieliśmy jeszcze się kontaktować w tej sprawie, ale to też nie nastąpiło, stąd wnioskuję, że znaleziono potrzebnego sponsora.
Harmonogram
Pierwszym krokiem było zadeklarowanie przez szkołę chęci udziału w projekcie. Nie wiem jak dotarto do potencjalnych uczestników. Organizatorzy szacowali, że do egzaminu przystąpi 10 tys. uczniów z 500 szkół w Polsce. Czekam zatem na podsumowanie ile z tych planów udało się zrealizować.
Nauczycieli mieli rejestrować swoich uczniów w systemie, na podstawie numerów PESEL. Rejestrowani mieli być tylko ci uczniowie, których numery w dzienniku wylosował system. 26 października nauczyciele otrzymali hasła, dziś uczniowie mieli zasiąść przed komputerami i zmierzyć się z e-maturą.
Więcej informacji można znaleźć na stronie: http://www.ematura.com/.
W tej chwili nie znam niestety odpowiedzi na najważniejsze dla mnie pytanie: z czego, z jakich pomocy może korzystać uczeń? Jeżeli myślę o nastolatku siedzącym przed ekranem PC, to automatycznie zakładam, że ma on dostęp co najmniej do Excela, a może również do typowego oprogramowania matematycznego. A może również do Internetu?
Ale możliwa jest też inna wersja, uczeń rozwiązuje zadania a nauczyciel biega po sali i sprawdza czy ktoś nie otworzył sobie jakiejś aplikacji matematycznej, no może za wyjątkiem kalkulatora z Windows ale tylko w wersji podstawowej!
Jeżeli ta druga wersja jest prawdziwa, mielibyśmy do czynienia wyłącznie z zamianą kartki papieru na jej pikselową wersję i sprawdzenie skuteczności połączeń internetowych między szkołą i centralą egzaminu. Cały taki projekt byłby moim zdaniem mało sensowny. Nie wyobrażam sobie aby w Polsce ktoś kiedyś zdecydował się zainwestować górę pieniędzy w zakup specjalnych komputerów, które byłyby pozbawione prawie wszystkich swoich możliwości, a umożliwiały by jedynie połączenie raz w roku z CKE i napisanie matury przez uczniów.
Jeżeli jednak, uczeń ma do dyspozycji ogólnie rozumianą technologię informacyjną, na ekranie komputera lub obok niego, i korzysta z niej przy rozwiązywaniu zadań, to mamy do czynienia z bardzo ciekawym eksperymentem, który nadążał by za światowymi trendami w tym zakresie. Tylko że, zadania na takim egzaminie mają zupełnie inny charakter od tych, które spotyka polski maturzysta co roku na początku maja.

P.S. Łódź maturą stoi i basta 
Zobacz
Łódź - centrala maturalnego pogotowia strajkowego
Łódź ruszyła- protest w sprawie matury z matematyki
28 października 2009 @ 10:32 · Kategoria Piotr Tomczak
Maturzyści znaleźli sposób, aby wywrócić majową maturę z matematyki. 3 listopada zaplanowano próbną maturę z tego przedmiotu. Ten egzamin praktycznie nic nie daje uczniowi, jest potrzebny Centralnej Komisji Egzaminacyjnej, do oceny sytuacji i trafnego przygotowania zadań na maj. Gdyby próba wypadła wyjątkowo źle, należało by się zastanowić nad obniżeniem wymagań na głównym egzaminie wiosennym.
Przeciwnicy obowiązkowej matematyki, wpadli na pomysł, aby całkowicie zbojkotować egzamin w przyszłym tygodniu i w ten sposób sparaliżować pracę CKE. Centrum strajkowe znajduje się w Łodzi. Tamtejsi maturzyści ostatnio wyróżniają się aktywnością obywatelską (zob. Łódź ruszyła). Ale pomysł zyskuje wielu zwolenników. Nie wszyscy pogodzili się z faktem, że nie unikną matematyki.
Źródło informacji
Co to może dać? Oczywiście jeżeli CKE nie będzie dysponowała dobrą oceną sytuacji, zwiększa się ryzyko, że egzamin maturalny nie wypadnie najlepiej, przy czym rozumiem przez to dwie możliwe sytuacje:
a) zadania będą zbyt trudne w stosunku do aktualnego stanu wiedzy maturzystów, na skutek tego znaczna ich cześć nie zda matury
b) zadania będą zbyt łatwe, co skończy się dyskredytacją egzaminu a także częściowo świadectwa maturalnego w opinii wyższych uczelni.
Pytanie czy lepiej mieć jakikolwiek papier, nawet mało wartościowy, czy zawalczyć o mające dobrą renomę świadectwo. W czyim interesie działają ci, którzy chcą za wszelką cenę obniżyć rangę matury z matematyki?
Na pewno nie w interesie dobrych uczniów, bo im zależy aby wykazać się swoją wiedzą, pokazać że są najlepsi i w ten sposób przygotować sobie drogę na dobre kierunki studiów. Trudno określić kto jest najlepszy gdy wszyscy dostają najwyższą ocenę…
Inaczej to już wygląda z punktu widzenia przeciętnych i słabych uczniów. Oni zapewne obawiają się, że nie poradzą sobie z matematyką i zablokuje im to drogę na studia. Są zatem gotowi na desperackie kroki. No to nie wiem jeszcze w czyim imieniu/interesie działa w tej sytuacji, tzw. solidarność zbiorowa.
Nie sądzę żeby CKE było zainteresowane dużym odsetkiem nie zaliczonych matur. Gdyby tak było, nie robili by żadnych egzaminów próbnych a jedynie dali zadania w maju i ocenili prace. Kto umie ten zda, kto nie umie - do widzenia. Ale z drugiej strony nie po to się
robi egzamin, żeby wszyscy go zdawali. Chcemy określić kto jest najlepszy, kto powinien kontynuować naukę na najlepszych kierunkach studiów, a kto ma najmniejszą wiedzę i raczej powinien już zakończyć edukację bo i tak nie poradzi sobie na wyższej uczelni.
Może nie brzmi to specjalnie ładnie i jest dalekie od pięknych ideałów o powszechnym dostępie do wiedzy, ale 18-letni człowiek chyba już dobrze wie jak wygląda życie, choć pewnie część tych młodych ludzi, obserwując dorosłych, nadal liczy że dostanie od życia coś za nic.
27 października 2009 @ 10:51 · Kategoria Piotr Tomczak
Siedzimy grzecznie, patrzymy z podziwem. Siedzimy grzecznie, słuchamy uważnie. Siedzimy grzecznie, powtarzamy, powtarzamy, powtarzamy, wychodzimy wykształceni i szczęśliwi. To dość skrócona receptura, na „dobrą”, średniowieczną metodę przekazywani wiedzy. Wieki mijają a metoda ma się wyjątkowo dobrze.
Dziś rano, mój komputer podał mi „na śniadanie” reklamę nowej strony przygotowującej do matury „Nakręceni eksperci”. Słyszałem o tym projekcie wcześniej, zatem postanowiłem sprawdzić jak to wygląda w praktyce. Pierwsze spostrzeżenie, portal jest prawie całkowicie płatny, OK. takie czasy. Ogólnie strona wygląda bardzo dobrze, cztery postacie interaktywnie tłumaczą mi jak działa strona, efektowne rozwiązania internetowe. Widać, że nie robił tego amator. Ale jest kilka skróconych filmów, można chociaż wstępnie zorientować się za co każą nam płacić. Teoretycznie na reklamę daje się to czym można się szczególnie pochwalić.
Klikam na pierwszy film, ładuje się bardzo szybko. W okienku Pani, tablica i kreda, zaczyna się wykład. Klikam na kolejny plik, ta sama sytuacja.
Na stronie głównej jest 12 ekranów z 12 filmów, wszędzie ten sam motyw, nauczyciel, tablica i kreda. Przewijam do kolejnej dwunastki, to samo, kolejna cześć, identyczny schemat. To jednak spory błąd marketingowy. Moim zdaniem w pierwszej części filmów, nauczyciel powinien występować w stroju z X wieku, w drugiej części w stroju charakterystycznym dla wieku XI, w trzeciej XII itd. aż do … no np. XXV w. Autorzy strony mogliby w ten sposób dodatkowo realizować ścieżkę między-przedmiotową z historią.
Szanowni uczniowie, przed chwilą mogliście obserwować jak wglądała lekcja matematyki w Średniowieczu. Szanowni uczniowie, przed chwilą mogliście obserwować jak wyglądała lekcja matematyki w XVII w. Czy coś wam to przypominało? Tak, lekcję w Średniowieczu.
A teraz zobaczcie wykład zrobiony w scenerii XXI w. i odpowiedzcie na pytania które lekcje z poprzednich epok wam to przypomina. Brawo, wszystkie. Zgadza się, w nauczaniu matematyki nic od 1000 lat się nie zmieniło za wyjątkiem strojów nauczycieli…
Nie chcę tu forsować tezy, że wykłady są zawsze złe i należało by ich zakazać. Wykład, poprowadzony w ciekawy sposób przez osobę umiejącą się właściwie wypowiadać w kontakcie z większą liczba słuchaczy, może być interesujący i kształcący. Ale to tylko wstęp do procesu nabywania konkretnej partii wiedzy i umiejętności. Podstawą jest własna aktywność uczącego się, a na wykładzie raczej nie ma on ku temu okazji.
Jeżeli używa się zaawansowanej technologii informatycznej XXI wieku, tylko po to żeby pokazać kredę i tablicę, to jest to niestety świadectwo wiedzy dydaktycznej autora tego projektu i jego znajomości nowoczesnych metod kształcenia.
Nakręceni eksperci

23 października 2009 @ 12:16 · Kategoria Piotr Tomczak
Zaczęło się, po fali narzekań i złorzeczeń pod adresem Centralnej Komisji Egzaminacyjnej, łódzcy maturzyści postanowili przejść do czynów. W XXVI LO napisano protest przeciw organizacji dwóch egzaminów z matematyki (podstawowego i rozszerzonego) w tym samym dniu. Uczniowie zbierają podpisy w innych szkołach.
“My, uczniowie deklarujący zdawanie matury na poziomie podstawowym i rozszerzonym z matematyki, protestujemy przeciwko konieczności pisania tego egzaminu w jednym dniu. (…) Matura z matematyki to prawie sześć godzin wytężonej pracy w napięciu i stresie. Obniżona wydolność umysłu, który najlepiej pracuje między 9 a 11, uniemożliwi wielu z nas uzyskanie satysfakcjonujących wyników na poziomie rozszerzonym. (Dlatego) Żądamy przełożenia matury na poziomie rozszerzonym z matematyki na inny dzień”.
Źródło informacji
Tak się składa, że kilka dni temu słyszałem wypowiedź Krzysztofa Konarzewskiego, dyrektora CKE w sprawie tych zmian. Argumenty były dość proste:
a) Nie można doprowadzić do blokady standardowej pracy szkoły (nauczanie) poprzez ciągnące się wiele dni egzaminy, ustalony został limit dni, jakie szkoła może przeznaczyć na egzamin maturalny i aby go zrealizować, trzeba kumulować część egzaminów.
b) Egzamin maturalny zdaje się raz w życiu, zatem można oczekiwać, że na te kilka dni, uczeń, dorosły człowiek, wykaże się szczególnie dużym wysiłkiem.
Trafność i zasadność tych argumentów każdy może ocenić sam. Uczniowie chcą mieć możliwie komfortowe warunki podczas pisania matury, to oczywiste. Z drugiej strony rozumiem, że władze oświatowe muszą dopilnować nie tylko egzaminów maturalnych ale także procesu kształcenia młodszych uczniów, a każdy chyba wie co się dzieje w szkole w czasie matury.
Najtrudniej znaleźć dobre rozwiązanie, gdy wszyscy mają rację, a na dodatek każdy mówi co innego :(.
« wstecz ·
dalejh »