inicio mail me! sindicaci;ón

maturalny wstyd naturalny - epilog

CKE wyprodukowała “Osiągnięcia maturzystów w roku 2008, komentarz do zadań z przedmiotów matematyczno-przyrodniczych”. Na stronie 273 czytamy omówienie zadania 1 na poziomie rozszerzonym, zadania ewidentnie źle sformułowanego.

Pierwszy fragment: “Znakomita większość zdających, wnioskując na podstawie kształtu wykresu, przyjęła, że jest on ilustracją wielomianu stopnia trzeciego i wykazała prawdziwość tezy.”
Mam dwa pytania.
Pytanie pierwsze. Znakomita większość wykazała prawdziwość jakiej tezy, bo nie wiem, o co chodzi?
Pytanie drugie. Od kiedy to wykazuje się prawdziwość tezy, myślałem, że wykazuje się, że twierdzenie jest prawdziwe przy prawdziwym założeniu (tylko u licha: co tu jest założeniem….)?

Drugi fragment: “Zadanie to było zadaniem łatwym. Znakomita większość zdających postąpiła zgodnie z konwencją przyjętą w podręcznikach i zbiorach zadań, iż jeśli funkcja jest zdefiniowana wykresem, to jest to funkcja określona wzorem najprostszym (w naszym przypadku na podstawie kształtu wykresu zdający przyjęli, że jest ona wielomianem stopnia 3).”
Nie mam pytań. Zawsze uważałem, że nie uczymy matematyki tylko zestawu algorytmów i tricków przydatnych do rozwiązania tego czy innego zadania. Cieszę się, że explicite pisze o tym CKE, bo na zebraniach rodzice często nie wierzyli, co mówię…. Teraz przeczytam stosowny fragment i voila!

Pytanie trzecie. Retoryczne. Jaki to jest wzór najprostszy?

Zauważyłem także, jak pięknie Komisja opisała realia słowem “konwencja” oraz jak precyzyjnie posługuje się językiem statystyki: “znakomita większość” to większość większa od jakieś tam zwykłej większości.

Zauważyłem też jeszcze jedno. Zabrakło przyznania się do błędu. Ale to już znamy….

Kalkulatory naukowe zabronione na maturze? I co z tego?

Dwa lata temu zostałem oddelegowany do innego liceum, gdzie miałem pełnić zaszczytną funkcję członka Zepołu Nadzorującego przebieg egzaminu maturalnego z chemii. Zdający zajęli wskazane miejsca, po czym wyjęli z toreb kalkulatory naukowe… Mówię Przewodniczącemu ZN, że użycie tych kalkulatorów jest zabronione.
- Co Pan? - powiedział Przewodniczący. - skąd Pan to wie?
- Cóż, uczę matematyki. Czytałem stosowne przepisy.
- Ale to jest matura z chemii, Panie. - zdenerwował się na mnie Przewodniczący.
- Taaa. To nie ma znaczenia. Nie wolno i już. Tylko proste są dozwolone.
- Ależ to jest prosty kalkulator! - krzyknął przysłuchujący się zdający. - Pani od chemii pozwoliła nam korzystać z tych kalkulatorów i my nie mamy innych!
- Przykro mi. - powiedziałem. - Ale nie wolno korzystać z kalkulatorów naukowych, gdyż mogą obliczać parametry statystyczne, a to jest zabronione.
- Co Pan gadasz! - Przewodniczący był wściekły. - Na cholerę im parametry statystyczne, to matura z chemii!
- Wszystko jedno z czego. Nie wolno i już.
- Panie! Idę po Dyrektora! - nie wytrzymał Przewodniczący. I poszedł.
Po 5 minutach wrócił z Dyrektorem wyposażonym w kartkę. Kartka zawierała listę dozwolonych pomocy dydaktycznych. Przy okazji był tam zapis o kalkulatorze prostym.
- Wygląda mi na to, że Pan ma rację. - rzucił krótko Dyrektor. - Proszę natychmiast zawołać Panią X.
Pani X pojawiła się na sali i mnie zaatakowała gradem słów.
- Panie, ja jestem egzaminatorem z chemii, mam doświadczenie i od zawsze korzystaliśmy z takich kalkulatorów. Nawet na szkoleniach egzaminatorów używamy tylko takich! Co mi tu Pan będzie…. Ta kalkulatory są potrzebne, bo jak oni mają logarytmy sobie policzyć, no jak??
- Proszę Pani. -starałem się zachować spokój. - Jestem pewien, że jak logarytmy będą potrzebne w jakimś zadaniu, to będzie tam też załączona jakaś tabelka z tymi logarytmami, żeby zdający mógł policzyć na kalkulatorze prostym…
- Tak, tak. - Dyrektor szczypał brodę. - Niech przyjdzie Pani Y.
Pani Y okazała się młodą nauczycielką matematyki. Potwierdziła moje słowa i rozpoczęła się walka… Walka z czasem…. Walka, żeby znaleźć w szkole odpowiednią liczbę kalkulatorów prostych. Wierzcie mi, spojrzenia tych ludzi, gdyby mogły zabijać… Czułem się…. Czy kiedykolwiek usłyszałem jakieś racjonalne wyjaśnienie, dlaczego nie wolno używać kalkulatorów naukowych? A dlaczego zdający nie może tego cholernego odchylenia standardowego policzyć na kalkulatorze? Kto to liczy na piechotę? I po diabła?? I teraz ja bronię tych idiotycznych przepisów! Co za paradoks…
Wiem i to z wielu źródeł, że to nie był jednostkowy incydent, że kalkulatory naukowe są spokojnie używane przez zdających różne egzaminy maturalne. Bo prawdę mówiąc: skoro w komisji nie może być nauczyciel uczący danego przedmiotu, to skąd na przykład polonista ma wiedzieć, że dany kalkulator naukowy jest niedozwolony?
Skończmy z tym, bo się ośmieszamy!

Dlaczego nie kalkulatory? - matura

Na przełomie 2004/2005 w Centralnej Komisji Egzaminacyjnej, powstał pomysł związany z uregulowaniem używania kalkulatorów na nowej maturze. Poprzednio wyglądało to tak, że generalnie nikt nie sprawdzał jakiego rodzaju sprzęt posiada maturzysta na egzaminie. Gdy ja pisałem maturę w 1995, wniosłem bez problemu na salę swój kalkulator naukowy i nikt się nim nie interesował. Mi też nie przyszło do głowy że może się to wiązać z jakimikolwiek wątpliwościami. Używałem go przez całą szkołę średnią i jego obecność na lekcji matematyki była całkowicie oczywista. Ale teraz nadchodziła nowa, lepsza, nowoczesna matura…

Pierwsza wersja w CKE mówiła że podobnie jak w ubiegłych latach, będzie można używać kalkulatora naukowego nie rysującego wykresów. Ale ostateczny komunikat ukazała się w ostatniej chwili tzn. 2 miesiące przed egzaminem, a w nim owszem, zezwolono na używanie kalkulatorów, ale tylko takich które nie mają opcji statystycznych. To był całkowity szok. Nikt od wielu lat nie produkował takiego sprzętu. Statystyka była jedną z podstawowych funkcji w każdym kalkulatorze naukowym. Na nic zdały się telefony do CKE. Komisja była głucha na wszelkie argumenty i bezwzględnie obstawała przy swoim.

To oczywiście wywołało falę niezbyt miłych uwag na temat kompetencji urzędników i ich wiedzy na temat kalkulatorów. Jednak kilka miesięcy później, w środowisku matematyków pojawiły się pogłoski, że CKE doskonale zdawała sobie sprawę z konsekwencji swej decyzji i zostało to zrobione umyślnie aby całkowicie zablokować używanie kalkulatorów naukowych. Podobno powody były całkowicie polityczne, obawiano się zarzutu że bardziej zamożni uczniowie będą korzystać z lepszych kalkulatorów a biedniejsi z gorszych. O wiele łatwiej było zabronić wszystkim niż opracować jasne reguły które zezwalałyby na używanie tych urządzeń a jednocześnie nie dopuszczały do dyskryminacji.

W następnym roku pojawiły się już jednoznaczne zapisy zezwalające na używanie jedynie kalkulatorów kieszonkowych, i ten stan utrzymuje się do dziś.

maturalny wstyd naturalny

I znów, jak co roku zresztą, stało się. Zadanie 1 z poziomu rozszerzonego. Brak tylko wyrazów: f jest stopnia trzeciego…. Czy ja muszę oglądać w telewizji tę żenadę z cyklu: jak zamotać widzami, żeby czarne było białe? Swoją drogą to jest skandal. Ktoś układa zadania, ktoś je weryfikuje, ktoś je drukuje, wszyscy biorą kasę za żle wykonaną robotę… Winnych brak. Błędy w zadaniach są tak powszechne, że już nam decydenci usiłują wmówić, że uczniowie są przyzwyczajeni do tego typu sformułowań. Vanitas vanitatum et omnia vanitas…

« wstecz